Krótka wycieczka na Lubomir może być spokojnym leśnym spacerem, ambitniejszą pętlą albo fragmentem dłuższej wędrówki przez Pasmo Lubomira i Łysiny. Zebrane niżej warianty pomagają wybrać odpowiedni punkt startu, oszacować czas przejścia i zaplanować wizytę przy obserwatorium astronomicznym.
Najważniejsze informacje przed wyjściem na Lubomir
- Najwygodniejszy wariant prowadzi czerwonym szlakiem ze schroniska PTTK na Kudłaczach.
- Trasa z Kudłaczy na szczyt ma około 3,6 km i zajmuje mniej więcej 1 godz. 10 min do 1 godz. 30 min.
- Lubomir wznosi się na wysokość 904 m n.p.m. i należy do Korony Gór Polski.
- Na szczycie znajduje się Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza.
- Najlepsze panoramy pojawiają się raczej na polanach i przełęczach po drodze, ponieważ wierzchołek jest w dużej mierze zalesiony.

Który szlak na Lubomir wybrać
Lubomir ma 904 m n.p.m., ale wysokość nie powinna nikogo zmylić. To nie jest wymagający technicznie szczyt, jednak poszczególne podejścia różnią się długością, stromizną i wygodą dojazdu. Najlepiej dopasować trasę do celu, a nie wybierać jej wyłącznie po kolorze oznaczeń.
| Wariant | Długość i czas | Charakter trasy | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Kudłacze - Łysina - Lubomir | około 3,6 km, 1 godz. 10 min do 1 godz. 30 min w jedną stronę | Łagodny leśny grzbiet, czerwony szlak | Początkujący, rodziny, Korona Gór Polski |
| Przełęcz Jaworzyce - Lubomir | około 2,2 km, około 1 godz. w jedną stronę | Krócej, ale z wyraźnym podejściem | Osoby z ograniczonym czasem |
| Lipnik - Lubomir | około 2 km, około 1 godz. podejścia | Krótko i dość stromo | Osoby, którym zależy na szybkim wejściu |
| Wiśniowa lub Węglówka | kilka godzin, zależnie od wariantu | Dłuższa wycieczka przez pasmo | Turystyka całodniowa |
Jeżeli mam polecić jedną trasę na pierwszy raz, wybieram czerwony szlak z Kudłaczy. Jest czytelny, stosunkowo łagodny i pozwala połączyć wejście na szczyt z odpoczynkiem w schronisku. To rozwiązanie wygodne także wtedy, gdy grupa ma różne tempo marszu.
Czerwony szlak z Kudłaczy przez Łysinę
Start przy schronisku PTTK na Kudłaczach jest najpopularniejszym wyborem. Do pokonania pozostaje około 3,6 km w jedną stronę, a suma podejść wynosi mniej więcej 180-230 m, zależnie od przyjętego wariantu pomiaru. Spokojne przejście zajmuje zwykle około 1 godz. 15 min, choć zimą, po błocie albo przy oblodzeniu trzeba doliczyć zapas.
Czerwone oznaczenia prowadzą przez Łysinę, która ma 891 m n.p.m., a później łagodnym odcinkiem grzbietowym w stronę Lubomira. Po drodze dominuje las, dlatego nie należy oczekiwać nieustannej panoramy. Największą zaletą tej trasy jest spokojny przebieg, niewielka trudność techniczna i możliwość odpoczynku w schronisku przed powrotem.
Najprostszy plan zakłada wejście i zejście tą samą drogą. Całość daje około 7,2 km i 2,5-3 godz. marszu, bez dłuższego postoju. Osobiście dołożyłbym jeszcze czas na wizytę przy obserwatorium, zdjęcia i posiłek na Kudłaczach, więc na taką wycieczkę przeznaczyłbym co najmniej pół dnia.
Przeczytaj również: Najpiękniejsze szlaki w Tatrach - trasy na każdy poziom
Wariant przez czarny szlak
Osoby, które chcą uniknąć powrotu identyczną trasą, mogą rozważyć czarne oznaczenia w stronę Łysiny, a następnie przejście czerwonym szlakiem na Lubomir. Ten wariant jest nieco bardziej kameralny i miejscami odczuwalnie bardziej wymagający. Nie wybierałbym go po intensywnych opadach, jeśli grupa ma małe doświadczenie w chodzeniu po śliskich leśnych ścieżkach.
Krótsze podejścia z Przełęczy Jaworzyce i Lipnika
Z Przełęczy Jaworzyce można dojść na Lubomir czerwonym szlakiem w około godzinę. Trasa ma mniej więcej 2,2-2,3 km w jedną stronę i około 280-310 m przewyższenia. To dobry wybór dla osób, które chcą szybko zdobyć szczyt, ale trzeba pamiętać, że krótszy dystans oznacza tu bardziej zdecydowane podejście.
Początkowy fragment w rejonie Jaworzyc prowadzi drogą asfaltową, a dopiero później wchodzi w las. Po drodze znajduje się ścieżka edukacyjna poświęcona astronomom. Dla mnie to ciekawy dodatek, bo sprawia, że wejście nie jest tylko mechanicznym pokonywaniem przewyższenia.
Jeszcze krótszy wariant prowadzi z okolic Lipnika, w rejonie przysiółka Majdówka. Podejście ma około 2 km i potrafi zająć mniej więcej godzinę, ale jest bardziej strome niż trasa z Kudłaczy. Przed wyjazdem trzeba sprawdzić możliwość legalnego zaparkowania, ponieważ lokalne drogi i pobocza nie zawsze oferują wygodne miejsca dla większej liczby samochodów.
Te dwa warianty dobrze sprawdzają się przy ograniczonym czasie, lecz nie dają tak pełnego górskiego doświadczenia jak przejście przez Kudłacze i Łysinę. Na szybkie wejście wybierz Jaworzyce lub Lipnik, a na spokojny dzień w górach lepiej sprawdzą się Kudłacze.
Dłuższa wycieczka przez pasmo i pomysł na pętlę
Lubomir można potraktować jako jeden z punktów dłuższej trasy. Zielone oznaczenia prowadzą w stronę Wiśniowej i Węglówki, a przejście od tych miejscowości wymaga już zaplanowania kilku godzin marszu. Wariant z Wiśniowej jest odpowiedni dla osób, które chcą przejść większy fragment pasma, natomiast z Węglówki można przygotować krótszą wycieczkę dojściową.
Najpraktyczniejszą pętlę w pobliżu szczytu tworzy przejście Kudłacze - Lubomir - Łysina - Sucha Polana - Kudłacze. W zależności od dokładnego przebiegu ma około 8 km i zajmuje mniej więcej 2,5-3 godz. samego marszu. Polana Sucha jest dobrym miejscem na odpoczynek, ale przy silnym wietrze albo zimą nie zakładałbym, że warunki będą tam równie komfortowe jak przy schronisku.
Można też wejść na szczyt czerwonym szlakiem, a wrócić przez czarny odcinek i Łysinę. Takie rozwiązanie jest ciekawsze krajobrazowo, choć wymaga lepszego pilnowania oznaczeń. Na pętlę zabierz mapę offline, bo w lesie zasięg telefonu bywa nierówny, a krótkie ścieżki leśne mogą wyglądać podobnie.
Obserwatorium, widoki i rzeczy, o których łatwo zapomnieć
Najważniejszą atrakcją szczytu nie jest rozległa panorama, lecz Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza. Budynek stoi w lesie, a jego historia sięga początku XX wieku. Obiekt bywa udostępniany turystom, jednak godziny wejść i pokazy trzeba sprawdzić przed wyjazdem, ponieważ mogą zmieniać się zależnie od dnia, wydarzeń i warunków organizacyjnych.
Na samym wierzchołku nie warto nastawiać się na widok podobny do tego z otwartych beskidzkich polan. Lepsze punkty obserwacyjne pojawiają się na podejściach, w rejonie przełęczy i polan. To jedna z tych wycieczek, podczas których cel jest ciekawszy niż sama panorama.
Przy planowaniu wyjazdu uwzględnij także dojazd i parking. W weekendy okolice Kudłaczy mogą być bardziej zatłoczone, a część miejsc postojowych może być płatna lub przeznaczona wyłącznie dla klientów obiektu. Nie zostawiałbym samochodu na przypadkowym poboczu, szczególnie na wąskich drogach dojazdowych.
- Buty z bieżnikiem wystarczą w większości sezonów, ale po deszczu błoto może znacząco spowolnić marsz.
- Kijki trekkingowe przydają się przede wszystkim na stromszym podejściu z Jaworzyc i podczas zejścia.
- Latarka czołowa jest rozsądnym dodatkiem, jeśli planujesz późny powrót lub obserwowanie nocnego nieba.
- Warstwa przeciwdeszczowa powinna znaleźć się w plecaku nawet przy dobrej prognozie, bo leśna pogoda zmienia się szybko.
Zimą i wczesną wiosną czasy przejścia podawane dla suchego szlaku tracą znaczenie. Lód, śnieg i krótszy dzień mogą sprawić, że łatwa latem trasa wymaga raczków, cieplejszej odzieży i większego zapasu czasu.
Najlepszy plan na Lubomira dla różnych turystów
Na pierwszy kontakt z tym rejonem polecam start z Kudłaczy, wejście czerwonym szlakiem i powrót tą samą drogą. To wariant prosty logistycznie, atrakcyjny dla początkujących i wystarczająco urozmaicony, jeśli połączysz go z wizytą w schronisku oraz obserwatorium.
Jeżeli zależy Ci wyłącznie na szybkim zdobyciu szczytu, wybierz Przełęcz Jaworzyce. Gdy masz cały dzień i lubisz spokojne przejścia przez las, zaplanuj pętlę przez Łysinę i Suchą Polanę albo dłuższy wariant od strony Wiśniowej. Najczęstszy błąd polega na ocenianiu trasy wyłącznie po liczbie kilometrów, bez uwzględnienia podejścia, pogody i czasu potrzebnego na powrót.
Lubomir najlepiej sprawdza się jako cel krótkiej, dobrze zaplanowanej wycieczki. Nie oferuje wysokogórskiej ekspozycji ani rozległych widoków ze szczytu, ale daje coś innego: łatwo dostępny beskidzki las, interesującą historię astronomii i kilka sensownych wariantów przejścia bez konieczności organizowania wyprawy na cały weekend.